Biografia   |   Bibliografia   |   Filmografia   |   Galeria   |   Teksty   |   Powiązania   |   Linki

 
Arthur C. Clarke - Literacka odyseja

Poniżej prezentuję artykuł napisany przeze mnie do 200., jubileuszowego numeru Informatora
Gdańskiego Klubu Fantastyki
(wydanego na początku stycznia 2006).


16 grudnia swoje 88. urodziny obchodził mieszkający na Sri Lance brytyjski pisarz SF sir Arthur C. Clarke. Tego dnia również ruszyła pierwsza polska strona w całości poświęcona jego życiu i twórczości (www.acclarke.pl). Doskonała to okazja, by poświęcić mu tu nieco miejsca.

Przepis na ponadczasowość

Arthur C. Clarke należy niewątpliwie do klasyków gatunku - wymieniany jest jednym tchem wraz z takimi nazwiskami jak Isaac Asimov, Ray Bradbury, Robert Heinlein czy Frederic Pohl. Mimo upływu lat i zmiany trendów w fantastyce od czasów, gdy tworzył on swoje najwybitniejsze dzieła, niezmiennie zaczytują się w nim rzesze fanów na całym świecie. Czym wyjaśnić ową niegasnącą popularność? Odpowiedź, zdawałoby się, nasuwa się sama: starsi czytelnicy czytają Clarke'a z sentymentu za latami młodości, młodsi zaś sięgają po jego książki, bo "znać je wypada", "bo to przecież klasyk" itp. Ale wyjaśnienie takie zdaje się nie być wystarczające; w grę wchodzi tu bowiem coś więcej: Clarke to fantastyka w najczystszej postaci, bez dodatków, upiększeń czy stylistycznych chwytów, mających zamaskować ignorancję twórcy; ów puryzm w dzisiejszej fantastyce pełnej literackich hybryd i wciąż poszerzającego się pogranicza jest nieobecny. Ale wielu osobom - jakże potrzebny. Clarke nie zwykł zagłębiać się w relacje międzyludzkie, w psychologię czy socjologię, zostawiając to literaturze pięknej, głównonurtowej; człon "science" traktuje on niezwykle poważnie, snując swoje wizje w oparciu o swą rozległą wiedzę naukową. Wszystko, o czym pisze, jest racjonalne, mieści się w granicach tego, co prawdopodobne (nawet jeśli czasem odległe o wieki) i właśnie dlatego jego dzieła mają tak ogromną siłę rażenia. Clarke'a czyta się dziś także z innego jeszcze powodu. Z jego twórczości emanuje bowiem zachwyt nad ogromem oraz złożonością Wszechświata, zachwyt nad potencjałem tkwiącym w Człowieku, w jego umyśle, w nauce, w przyszłości. Clarke potrafi zarażać czytelników swoim optymizmem. Jakże potrzebna to rzecz w tych pesymistycznych czasach. Wciąż zachwycać i zarażać. Oto przepis na ponadczasowość.

Brytyjski wizjoner nad Wisłą

Jak wyglądała przygoda polskiego czytelnika z twórczością Clarke'a? W socjalistycznej rzeczywistości kolejne książki "wykapywały" z państwowych wydawnictw jak przysłowiowa krew z nosa; napływ zachodniej literatury SF był bowiem ściśle regulowany - niewiele tytułów otrzymywało błogosławieństwo na tłumaczenie i papier na druk.
Pierwszą powieścią Clarke'a, jaka się u nas ukazała, były Piaski Marsa (Wiedza Powszechna 1957), powieść ukazująca - podobnie zresztą jak następna, Wyspy na niebie (Iskry 1963) - perspektywy nadchodzącej właśnie ery kosmicznej. Na kolejną powieść czytelnicy musieli czekać aż 9 lat, kiedy to Iskry wydały Kowbojów oceanu (przekład Lecha Jęczmyka, wznowienie 1978). Sześć lat później ukazała się obsypana nagrodami space opera Spotkanie z Ramą (PAX). W roku 1984 na łamach Fantastyki publikowano w odcinkach Miasto i gwiazdy - futurystyczną wizję społeczeństwa zamkniętego w samowystarczalnym, wiecznym mieście. Dwa lata później ALFA wydała opowiastkę dla młodego czytelnika pt. Wyspa delfinów. Swoiste przyśpieszenie w tej materii nastąpiło dopiero wraz z ze zmianą ustrojową i wkroczeniem na rynek nowych, komercyjnych wydawnictw. W roku 1990 wydano słynną 2001: Odyseję kosmiczną (Wydawnictwo Poznańskie; dwa lata wcześniej powieść ukazała się jako niskonakładowe wydawnictwo klubowe), w 1993 - słynny Koniec dzieciństwa (RAAP & CIA BOOKS), w roku 1994 - Kolebkę (Limbus) oraz Młot Boga i Pieśni dalekiej Ziemi (obie nieistniejący już ALKAZAR). W rok 1997 zaś REBIS wydał 10 w skali Richtera (duet z Mike'm McQuay).
Palma pierwszeństwa w nadrabianiu zaległości należy tu jednak do Wydawnictwa Amber, które dosyć konsekwentnie publikowało twórczość Clarke'a. I tak do rąk polskiego czytelnika trafił cykl RAMA (wraz ze wznowionym pierwszym tomem pt. Spotkanie z Ramą - 1995-96; tłumaczenie: syn Stanisława Lema - Tomasz), książkowe już wydanie Miasta i gwiazd (1993), obsypane nagrodami Fontanny Raju (1996) oraz cykl Odyseja Kosmiczna (4 tomy - 1997; wcześniej cykl wydał Świat Książki - 1995). Amber jest też jedynym wydawnictwem, które pozostaje z Clarkiem w miarę na bieżąco; w 2001 roku wydał jego dwie najnowsze powieści: Światło minionych dni (duet ze Stephenem Baxterem) i Detonator (duet z Michaelem Kube-McDowellem). Co do opowiadań, pod koniec lat 80. ukazały się dwa - trafione, trzeba przyznać - wybory opowiadań: Spotkanie z meduzą (ALFA 1988) i Gwiazda (Iskry 1989), w roku 1992 zaś krakowskie Wydawnictwo Literackie wydało oryginalny zbiór opowiadań z 1962 zatytułowany Opowieści z dziesięciu światów.
Jak więc widać, okazji do spotkania z brytyjskim tytanem polski czytelnik miał sporo. Czy jednak wyczerpano wszystkie możliwości? Jak dotąd nie ukazało się naszym kraju 6 powieści tego autora: Prelude to Space (1951) - debiut powieściowy Clarke'a, opowiadający o starcie pierwszego w dziejach statku kosmicznego, Against the Fall of Night (1953) - pierwsza wersja Miasta i gwiazd (w 1990 roku Gregory Benford napisał jej kontynuację zatytułowaną Beyond the Fall of Night), Earthlight (1955) - dzieje konfliktu Ziemi z jej pozaziemskimi koloniami, A Fall of Moondust (1961) - katastroficzna opowieść o pasażerach statku wycieczkowego uwięzionego pod kilkunastometrową warstwą księżycowego pyłu, Imperial Earth (1975) - historia z obchodami 500-lecia powstania Stanów Zjednoczonych w tle oraz The Ghost from the Grand Banks (1990) - opowieść o próbie podniesienia z dna oceanu legendarnego Titanica. A teraz ciekawostka: Clarke wciąż pisze i ostatnio ukazały się jeszcze pierwsze dwa tomy nowego cyklu Time's Odyssey, tworzonego w duecie ze wspomnianym już Stephenem Baxterem (tom I - Time's Eye, tom II - Sunstorm), niebawem zaś ma ukazać się - napisana samodzielnie - powieść inspirowana Wielkim Twierdzeniem Fermata, słynnym problemem matematycznym (The Last Theorem).
Czy polskie wydawnictwa sięgną do tych niepublikowanych jeszcze powieści? Mam taką prywatną nadzieję. Liczyć należy tu na Wydawnictwo Amber, które, jak widzieliśmy, popularyzacji twórczości Clarke'a znacznie się przysłużyło. Niegłupim pomysłem byłoby również przypomnieć wybrane z wydanych dotychczas powieści (bo o wydaniu "Dzieł zebranych" można chyba tylko pomarzyć.).

Clarke (prawie) nieznany

Mimo znacznej popularności Clarke'a jako pisarza, jego działalność pozafantastyczna jest w naszym kraju prawie nieznana. A tymczasem napisał on ok. 30 książek popularno-naukowych z dziedziny astronautyki, futurologii i eksploracji podwodnej. W Polsce wydano tylko cztery z nich: Zdobywamy Księżyc (Państwowe Wydawnictwa Techniczne 1957), Na podbój przestrzeni (Wiedza Powszechna 1959), Tajemnice koralowych raf (Wydawnictwo Morskie 1962) i Śniegi Olimpu. Ogród na Marsie (Prószyński i S-ka 1997). Tymczasem Clarke ma wiele do powiedzenia na tematy związane z nowymi technologiami, astronautyką czy rozwojem nauki w ogóle i wszystko, co na ten temat pisze, stanowi doskonałe uzupełnienie jego utworów literackich - nabierają one bowiem dodatkowej wiarygodności a poza tym są po prostu ciekawe. Choć ciężko spodziewać się, że jakieś wydawnictwo zaryzykuje wydanie książek o astronautyce z lat 50. czy 60., to jednak niektóre z jego książek, traktujących szeroko o perspektywach rozwoju naszej cywilizacji i techniki uznać można za ponadczasowe (nie zapominajmy, że to ten właśnie człowiek wymyślił satelity geostacjonarne - znaczenia tego wynalazku chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba.).

Clarke na srebrnym ekranie

Co ciekawe, jak dotąd doczekaliśmy się realizacji tylko trzech filmów na podstawie prozy sir Clarke'a. Poza słynną kubrickowską 2001: Odyseją kosmiczną (1968) oraz jej kontynuacją - 2010 Petera Hyamsa - Clarke doczekał się jednej, jedynej adaptacji; mam tu na myśli mało znany, niskobudżetowy film telewizyjny pt. Trapped in Space (1994). To z pewnością zaskakujące, tym bardziej, że wielokrotnie przymierzano się do adaptacji jego dzieł - choćby ostatnio, David Fincher i Morgan Freeman zainteresowali się ekranizacją Spotkania z Ramą. I jak na razie - cisza. Czemu z tych projektów nic wychodzi? Czy kubrickowska 2001 za wysoko podniosła poprzeczkę? Może i tak, faktem jest jednak, że wiele z pojedynczych pomysłów Clarke'a przesiąkło (w mniej lub bardziej dosłownej formie) do różnego produkcji SF, tak więc ekranizując jego powieść z lat 60. ciężko byłoby przekonać przeciętnego widza, że t o właśnie jest oryginalny pomysł. Niemniej jednak wiele bym dał, by zobaczyć na wielkim ekranie wnętrze statku Ramy, Wieczne Miasto Diaspar czy kosmiczną windę w akcji.

Życzenie na nowy rok

Wracając do naszej polskiej rzeczywistości - powstanie pierwszej polskiej strony domowej sir Clarke'a to doskonały pretekst, by o pewnych rzeczach przypomnieć, parę rzeczy zasugerować, coś-niecoś tu i ówdzie spowodować... Racja, wydawnictwa generalnie cienko przędą, czytelnictwo spada, ale, jak mówi sam Clarke: "Jedynym sposobem poznania granic tego, co możliwe, jest podjęcie próby ich przekroczenia i wejście w to, co niemożliwe". Czego sobie i wszystkim miłośnikom prozy sir Arthura C. Clarke'a w nowym roku życzę.

Jarosław Wasielewski

 

O autorze | copyright i źródła
© Copyright 2005-2011 by Jarosław Wasielewski